Było trochę za nudno 2011-07-18 09:02:13

więc postanowiłam coś zmienić :P A to niespodziewajka, co? :P
No więc, ekhem, tego...
Sama jestem zdziwiona i nie wiem czy to na stałe czy tylko chwilowy kaprys, ale...

Zajrzyjcie sobie za mojego pierwszego bloga :D bo właśnie postanowiłam go zreaktywować... ;)
Blog Lady Amber - bursztynowa kropla szczęścia

Tagi: przeprowadzka?

skomentuj (0)

We proudly announce 2011-07-14 12:29:56

Został mi miesiąc. I to niecały. Pracy w Lufie. Ufff... Dziwne uczucie. Ale pozytywnie dziwne :)
Ostatni weekend upłynął pod znakiem wizyty Rodzinnej - Mama i Brat mnie nawiedzili, zgodnie z zapowiedzią. Było świetnie! Pojechaliśmy do Zermatt (tradycyjnie), byliśmy w Bern i nad wodospadem w Schaffhausen, zjedliśmy fondue na Uetlibergu i ogólnie wspaniale spędziliśmy razem czas. Mama wreszcie miała okazję, żeby poznać J. Oboje się denerwowali - a nie było czym, bo poszło super! Jestem dumna z J., naprawdę :) Spędził z nami caluśki weekend, wspaniale się zachowywał etc. i chyba nawet polubił "teściową" ;) no dobra, nie chyba tylko na pewno :) Mama J. też polubiła bardzo, więc wszyscy żyjemy długo i szczęśliwie, tralala.
A od dwóch dni gęba mi się cieszy sam z siebie. Wrócił do mnie stary pomysł - taki sprzed kilku lat. I teraz ma całkiem realne szanse na realizację. I już sama ta możliwość wywołuje we mnie euforię! Nie powiem co to jest. Nie chcę zapeszyć. Ale wzniecona jestem okrutnie - i mam nadzieję, że mi nie przejdzie :P
Ogólnie nastrój mam pt. świat jest piękny i kocham wszystkich i rozkoszuję się nim do rozpęku.
No. to tyle ;)

update:
jeszcze tylko wpomnę dla potomnych - wczoraj była taka burza w nocy, że niech się kino schowa. regularny stroboskop, ulewa, grad. Burz się nadal boję, więc domyślcie się ile czasu spałam... Podpowiem, że burza zaczęła się ok.22giej i rano jak szłam do pracy to nadal trochę jeszcze grzmiało...

Tagi: rodzina, podróże, praca, plany

skomentuj (0)

Półrocze 2011-06-30 09:41:35

Doprawdy nie wiem kiedy te sześć miesięcy minęło. W tym roku czas biegnie mi zdecydowanie szybciej, jestem pewna zresztą, że dość często już na to narzekałam w trakcie tego półrocza. Ale przynajmniej coś się dzieje :) Te 180 dni mignęło jak stacja za oknem pędzącego TGV, ale będzie co po nich wspominać. I na tym trzeba się skupić.
Maj i czerwiec były dość mizerne jeśli idzie o wyprawy wszelkiego typu, ale lipiec ma duże szanse nadrobić zaległości. Najbliższy weekend zapowiada się słonecznie i ciepło, zatem mam już wybrane dwie trasy. Które zrobię albo i nie - na przeszkodzie może stanąć niewyspanie, wyczerpanie i kac. Gdyż azaliż albowiem od piątku do niedzieli w Zurychowie odbędzie się festiwal Caliente - trzy dni latynoskich rytmów, tańców, zabawy i drinków w rodzaju caipirinhi. Dawno nie uskuteczniałam tańca na ulicach - chcę więc poszaleć teraz, szczególnie że mambo i samba to wyjątkowo wdzięczne podkłady do kręcenia tyłeczkiem.
Z tej to również okazji mam dziś zamiar wybrać się na małe zakupy i wyszperać na wyprzedażach jakieś soczyście kolorowe bluzeczki z ładnym dekoltem (co zrobić, lubię się chwalić moimi bliźniaczymi atutami :P).
Jutro wybieram się na imprezę z grupką ludzi z Couchsurfingu - pierwszy raz od przeprowadzki do CH. Wstyd, wiem. Nadrabiam kolejne zaległosci :) A w sobotę się zobaczy. J.obiecał, że mnie na tą osławioną caipirinhę zabierze, ale nie jestem do końca pewna, czy się dam zabrać czy jednak po razy drugi wybiorę towarzystwo CSowców. W końcu nie zabiera się drewna do lasu :P

A za tydzien przylatują do mnie na weekend Mama i Brat :) Bossssko!!!! :)

Tagi: varia

skomentuj (1)

Via Rhenana #2 2011-06-16 09:08:15

Kolejna porcja zdjęć z kwietnia.
Żeby obejrzeć klikamy TUTAJ
Napisałam też o tej wycieczce KILKA SŁÓW
Ciąg dalszy nastąpi :)

Tagi: podróże

skomentuj (0)

Słoma, Biały gnój i poszukiwania 2011-06-14 09:28:17

Nadal żyję nadzieją, ze słoma mi z butów nie wystaje - a przynajmniej nie na tyle, żeby dłuższe nogawki spodni nie mogły jej zakryć. Z siankiem mam teraz tyle wspólnego, że J. na tydzien do Polandii wyjechał i jestem "słomiana wdowa". Tak nawiasem mówiąc - jaki jest najlepszy sposób na to, żeby facetowi opadła kopara i żeby się nie móc opędzić od niego i wyznań jak to on za mną tęsknić będzie? Na pytanie - to będziesz tęsknić? zrobić zaskoczoną minę (najlepsze, że wyszła całkiem naturalnie, bo takiego pytania się nie spodziewałam :P) i odpowiedzieć - no trochę... No bo jak tu się natęsknić jak to tylko tydzień rozłąki i a do tego w pracy zasuw, po pracy zasuw i nie ma nawet chwili czasu żeby się na ta kwestią powaznie zastanowić? :D
W tak zwanym międzyczasie miałam dwa długie weekendy. W pierwszy trochę mi się zachorzało - okazało się, że jestem uczulona na L-Karnitynę... Było poważnie, ale już doszłam do siebie i serducho normalnie pracuje. Dlatego też w niedzielę poszlajałam sie trochę po kraju - odwiedziłam Brig, Interlaken, Sion oraz Montreux, wjechałam/weszłam na Rocher de Naye, "odwiedziłam" mistrza Freddiego 9a malo brakowało, a bym jego pomnika w ogóle nie zauważyła...) i zobaczyłam wreszcie na własne oczęta Mont Blanc. Biały gnój nie robi takiego wrażenia jak gnój Matti, ale niezła z niego kupa gruzu, taka całkiem potężna, bym rzekła. Rzecz jasna cały czas mi teraz chodzi po głowie jakby tu na niego wleźć ;) Ot - cała ja :D
Z tej wyprawy wyniosłam kilka spostrzeżeń. W Montreux jest jak na Krupówkach - zdecydowanie na minus! Sion za to jest przecudnie położony - i mniej popularny, a zatem będę tam jeździć! no i w góry mnie ciągnie... a w sobotę ma padać :(
Zdjęcia naturalnie będą - ale z opóźnieniem. Ostatnio zupełnie nie mam czasu, zeby się zając uaktualnieniem strony.
Poszukiwania tyczą się pracy. Szukam na razie na spokojnie, ale sumiennie - codziennie odwiedzam portale z ofertami pracy, czasem nawet się coś ciekawego znajdzie - tak jak np. w ostatni czwartek. Mam rzecz jasna fiksację na kolejne już miejsce, w którym chciałabym wylądować, ale może tym razem zatrzymam je dla siebie - zresztą i tak pewnie się zmieni, więc co ja Wam tu jeszcze będe w głowach mącić ;)
Zaległości nadrobione, czas wracać do pracy...

Tagi: podróże, praca, my

skomentuj (2)

Geniuszem trzeba się urodzić 2011-05-30 11:48:54

Miałam akurat to szczęście. Bo jak inaczej nazwać zachowanie następujące: pełna lampa, zero wiatru a ja w górach na 1550m npm bez czapki - i to uczesana w dwa warkoczyki, co za sobą z kolei pociągało pieknie wyeksponowaną niezabezpieczoną skórę na przedziałku.
Geniusz mój osiągnął tym zachowaniem zaiste piorunujący efekt - mam poparzony skalp. Skóra na czerepie mi spuchła (tak na irokeza - pasek ok. 2cm szerokości przez środek mózgoczaszki) i jest czerwona jak komunista na zjeździe partii. I boli. Brawa dla mnie. Gratulacje przyjmuje mój sekretarz w środy między 10.00 a 10.15. Cud miód i orzeszki.

Jeśli nie liczyć tego drobnego wypadku przy pracy - sobotni wypad w góry okazał się zdecydowanie bardziej udany niż przewidywałam.
Miałam prawie cztery tygodnie przerwy, w międzyczasie byłam nad morzem - co bezsprzecznie oznacza intensywną redukcję wysokości bezwzględnej. Rozważając to w kontekście dwóch tygodni bez treningów oraz choroby wysokościowej pojawiającej się u mnie zwykle już na 1500 m npm - stwierdziłam, że pójdę sobie nie za wysoko i nie za daleko.
Trasa jak się okazało nie sprawiła mi żadnych trudności. Przebiegłam ją nieomal (owszem, sapiąc jak miech kowalski i na podejściach wyglądając jak wisielec któremu pętla się właśnie malowniczo zaciska na karku - ale najwyraźniej taka już moja uroda, da się z tym żyć :D) i potem przez dwie godziny czekania na autobus powrotny czułam kosmiczny niedosyt. Spokojnie mogę wyżej, spokojnie mogę dalej. I oczywiście najbliższe dni wolne mają być pochmurno-opadowe :P Złosliwość natury, ot co.
Poznałam przy okazji tego wypadu (na Euschelspass tak konkretnie się wybrałam) Freiburgerland - i muszę przyznać, że okolice Gruyeres wprost mnie oczarowały. Szkoda, że to tak daleko, ale z pewnością wracać tam będę często.
Zdjęcia czekają w kolejce do wrzucenia, proszę więc o wyrozumiałośc :)

Czwartek w tym tygodniu wolny. Jupi!

p.s.
Po wielu podejściach zabrałam się za czytanie książek spod znaku zołzy. Podobają mi się. I to działa! Nawet po półtora roku ;) Kurcze, to już tyle czasu razem... :)

Tagi: podróże, my, góry, moi

skomentuj (2)

Ciag dlaszy nadrabiania zaleglosci 2011-05-23 11:36:15

Tym razem kilka zdjec z wypadu nad wodospad w Schaffhausen.
Klikamy TUTAJ

Tagi: foto

skomentuj (0)
Księga Gości

Liczniki
Twój Strażnik wagi